Chciałbym, by ten powalony rok już się skończył. Wiem, że przyszły nie będzie lepszy pod każdym względem. Obrona na studiach i koniec kolejnego (jak się okazuje zupełnie zbędnego i niepotrzebnego) etapu edukacji uczelnianej. Nie mam już sił, czuję się wypalony pod kątem studiowania.
Znów czekać mnie będzie szukanie pracy, może i nawet związana z tym będzie przeprowadzka. Może duże polskie miasto, może Europa Zachodnia lub Północna (w Szwecji potrzebują na budowach, w Anglii na zmywakach, a w Irlandii w rzeźniach i przetwórniach indyków, hihihi...).
To po prostu jest świństwo robione młodym ludziom przez nasz kochany polski rząd i zrudziałego fałszywego Tuskokłamcę, by nie można było dostać w tym cholernym kraju stałej pracy i mieszkania.
Nie wiem, co będzie w przyszłym roku i w którym miesiącu dokładnie czekają mnie kolejne zawirowania.
Ale chyba jeszcze nie czas o tym myśleć...
Cieszmy się złotą późną jesienią i słonecznym początkiem zimy, kiedy to krzewy i drzewa zaczynają świeże pąki puszczać...
wtorek, 13 grudnia 2011
niedziela, 11 grudnia 2011
144. Być jak Anna
Dziś rano odkryłem, że znów potrafię płakać. Tak jak kiedyś.
Po cichutku, by nikogo nie obudzić, nastawiłem wodę w kuchni. Zalałem torebkę mocnej earl grey wrzątkiem i przykryłem kubek spodeczkiem. Wróciłem do pokoju, usiadłem na łóżku i się zamyśliłem. Uniosłem dłonie do twarzy i buchnąłem szlochem.
Ten zapach jest wszędzie - zalega w pokoju, przesiąknęła nim pościel i piżama. To Jego zapach. Z nocy na noc jest intensywniejszy.
I tak od tygodnia. Myślałem, że zniknie, minie. Nie zniknął.
Skąd się on bierze? Zwid jakiś? Mara? A może nie obudziłem się ze swojego dawnego i drastycznie przerwanego snu żelaznego i nadal leżę w samej bieliźnie pod kocem w lodowatym i ciemnym pokoju nieświadomy tego, że płomień świecy ledwo się już tli... A może to już piekło i ja o tym nie wiem...
Nie wiem, co się dzieje.
Jestem skołowany, bo nie wiem, w którą stronę mam pójść.
Im bardziej staram się zapomnieć, tym częściej On wraca.
A może trzeba paść na kolana i modlić się w łoskocie bijącej pary, jak uczyniła to Anna i zalać ognisko wiadrem wody?
Zwątpiłem w sens.
I na dodatek cholernie boję się jutra.
Nie wiem, czy wytrwam.
Po cichutku, by nikogo nie obudzić, nastawiłem wodę w kuchni. Zalałem torebkę mocnej earl grey wrzątkiem i przykryłem kubek spodeczkiem. Wróciłem do pokoju, usiadłem na łóżku i się zamyśliłem. Uniosłem dłonie do twarzy i buchnąłem szlochem.
Ten zapach jest wszędzie - zalega w pokoju, przesiąknęła nim pościel i piżama. To Jego zapach. Z nocy na noc jest intensywniejszy.
I tak od tygodnia. Myślałem, że zniknie, minie. Nie zniknął.
Skąd się on bierze? Zwid jakiś? Mara? A może nie obudziłem się ze swojego dawnego i drastycznie przerwanego snu żelaznego i nadal leżę w samej bieliźnie pod kocem w lodowatym i ciemnym pokoju nieświadomy tego, że płomień świecy ledwo się już tli... A może to już piekło i ja o tym nie wiem...
Nie wiem, co się dzieje.
Jestem skołowany, bo nie wiem, w którą stronę mam pójść.
Im bardziej staram się zapomnieć, tym częściej On wraca.
A może trzeba paść na kolana i modlić się w łoskocie bijącej pary, jak uczyniła to Anna i zalać ognisko wiadrem wody?
Zwątpiłem w sens.
I na dodatek cholernie boję się jutra.
Nie wiem, czy wytrwam.
niedziela, 4 grudnia 2011
143. Historia pewnego słowa
W przeciągu ostatnich 3 lat nadzwyczaj często w moich relacjach z innymi pojawia się pewien czasownik. Jego funkcja i siła zależą od kontekstu i od ukierunkowania. Zatem jakie to magiczne słowo? Oto ono - "nienawidzić".
Chyba po raz pierwszy dobitnie mocno usłyszałem je 3 lata temu. Sposób, w jaki zostało wtedy wymówione, zadecydował, że wryło mi się w pamięć na stałe.
- Lepiej będzie, jeśli mnie znienawidzisz - usłyszałem wtedy i z wrażenia zastygłem niby kamienny posąg. Zaniemówiłem w wyniku tonu i sposobu wypowiedzenia tego zdania.
Po tym zdarzeniu słowo to zagościło na stałe w moim popapranym życiu (prawdopodobnie wcześniej nie zwracałem na nie uwagi), lecz zmieniło kierunek.
Wczoraj wieczorem pojawiło się ono znów w trakcie rozmowy z niedoszłym obiektem spotkania:
- Przykro mi, nie spotkamy się ani w środę, ani w innym terminie - napisałem.
- Nienawidzę cię za to! - Padło w decydującym momencie. Zyskałem sobie w taki sposób kolejną osobę, która stanęła za wrogą barykadą. To jest już ich kilkadziesiąt (kilkunastu blogerów chętnie by mnie wypatroszyło za prawdę i kilka słów krytyki <stara historia> i tyleż samo osób w rzeczywistości). W ten oto sposób potwierdza się treść wpisu o tym, że nie jestem dobrą i wartościową osobą, jak też usiłuje mi wpoić to kilka osób w prywatnych rozmowach.
Chyba po raz pierwszy dobitnie mocno usłyszałem je 3 lata temu. Sposób, w jaki zostało wtedy wymówione, zadecydował, że wryło mi się w pamięć na stałe.
- Lepiej będzie, jeśli mnie znienawidzisz - usłyszałem wtedy i z wrażenia zastygłem niby kamienny posąg. Zaniemówiłem w wyniku tonu i sposobu wypowiedzenia tego zdania.
Po tym zdarzeniu słowo to zagościło na stałe w moim popapranym życiu (prawdopodobnie wcześniej nie zwracałem na nie uwagi), lecz zmieniło kierunek.
Wczoraj wieczorem pojawiło się ono znów w trakcie rozmowy z niedoszłym obiektem spotkania:
- Przykro mi, nie spotkamy się ani w środę, ani w innym terminie - napisałem.
- Nienawidzę cię za to! - Padło w decydującym momencie. Zyskałem sobie w taki sposób kolejną osobę, która stanęła za wrogą barykadą. To jest już ich kilkadziesiąt (kilkunastu blogerów chętnie by mnie wypatroszyło za prawdę i kilka słów krytyki <stara historia> i tyleż samo osób w rzeczywistości). W ten oto sposób potwierdza się treść wpisu o tym, że nie jestem dobrą i wartościową osobą, jak też usiłuje mi wpoić to kilka osób w prywatnych rozmowach.
sobota, 3 grudnia 2011
142. Z dedykacją
Ładny chłopak na pocieszenie wszystkim wątpiącym, samotnym i zagubionym.
Ma takie piękne, smutne oczy.
Ma takie piękne, smutne oczy.
141.
Edycja i zmiana wpisu 16.20.
Z komentarzy pod kilkoma ostatnimi wpisami wynika, że czytający nie rozumieją moich rozterek.
Owszem - nie spotykam się, unikam mężczyzn (w sumie wszystkich, w szczególności zaś gejów), z facetami rozmawiam tylko i wyłącznie w sytuacjach zawodowych, z branżowymi tylko w wirtualu (jest ich aż 2!), nie flirtuję, nie uprawiam przygodnego seksu, rzadko wychodzę z domu (tak na serio to nie mam tu do kogo nawet z piwem pójść).
Rano wstaję, szykuję się do pracy, wracam i znów siedzę nad pracą, nieraz do późna, choć ostatnio to już po 21. tulę swoją poduchę. Mieszkam w tej wiosce od ponad trzech miesięcy - nie mam tu żadnych bliższych znajomych, wszyscy zostali w dużym mieście, które z tęsknotą wspominam.
Dlaczego unikam facetów? Dlaczego awersja do gejów wciąż wzrasta? Sam bym na to chciał znać odpowiedź. To przyszło samo. Nie jest to jakaś forma skrajnego widzimisię, bo ja tak akurat chcę, tylko siedzi to gdzieś głęboko w głowie. Może zna ktoś chirurga, który wyłyżeczkuje mi ze wspomnień mózg? Chętnie pójdę na zabieg, jeśli ten miałby coś zmienić.
Ale pisząc wprost - do odsunięcia się i zerwania wszystkich branżowych kontaktów i znajomości przyczynili się sami geje.
Fellow to targowisko ciał, wyścig szczurów o "lepszego" kutasa do obrobienia, czat internetowy to zdziczała kurwiarnia. Założyłem konto na Kumpello, ale widzę, że dominuje tam taki sam schemat "poznawania się od dupy strony" jak na Fellow. Poznani w inny sposób (np. poprzez bloga) też po jakimś czasie pokazują swoje prawdziwe twarze. Do czasu poznania w realu są mili, rozmowni, udają pomocnych, a jeśli już dojdzie to spotkania, to nerwowo miętolą w garści kondoma i myślą o wyjściu do łazienki lub samochodu. Odmowa seksu staje się przyczyną wyśmiania, obgadania i zerwania kontaktu. Małe podsumowanie - MNIE TAKIE PRAKTYKI NIE INTERESUJĄ!
I sprawa chyba najbardziej znacząca w tym wszystkim - myśli o moim ex, które tak często pojawiaja się we wpisach i w sumie decydują o całokształcie mojego świata. Tak - cholernie mi go brakuje! Pomimo 3 lat od rozstania nadal mnie ściska w gardle, a w momencie spoglądania na jego zdjęcie motyle unoszą mnie pod sufit (dobrze że okna są pozamykane). Ma on w sobie tysiąc cech, które mnie tak pociągały (pociągają) i tysiąc kolejnych, które były (są?) nam wspólne. Ktoś mi bliski przekonał się niedawno na własnej skórze o jego jednej cesze i może to nawet potwierdzić.
Mój dobry znajomy gej, który od lat jest w stałym związku, powiedział mi po jego odejściu: "Geje, szczególnie ci zagubieni, którzy odchodzą po jakimś czasie do kobiet, często po kilku latach wracają". Dlatego też czekam. I czekać będę.
Nie przeżyłbym tego, gdybym związał się z kimś, dałbym mu słowo, a w kilka miesięcy później wróciłby On. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wiadomo z powyższego, co bym zrobił, krzywdząc tym samym niewinną osobę, nie wspominając nawet w jakim rozdarciu sam bym się znalazł. Dlatego siedzę pod swoją miotłą i tylko cichutko piskam. Nic innego mi nie zostało.
Z komentarzy pod kilkoma ostatnimi wpisami wynika, że czytający nie rozumieją moich rozterek.
Owszem - nie spotykam się, unikam mężczyzn (w sumie wszystkich, w szczególności zaś gejów), z facetami rozmawiam tylko i wyłącznie w sytuacjach zawodowych, z branżowymi tylko w wirtualu (jest ich aż 2!), nie flirtuję, nie uprawiam przygodnego seksu, rzadko wychodzę z domu (tak na serio to nie mam tu do kogo nawet z piwem pójść).
Rano wstaję, szykuję się do pracy, wracam i znów siedzę nad pracą, nieraz do późna, choć ostatnio to już po 21. tulę swoją poduchę. Mieszkam w tej wiosce od ponad trzech miesięcy - nie mam tu żadnych bliższych znajomych, wszyscy zostali w dużym mieście, które z tęsknotą wspominam.
Dlaczego unikam facetów? Dlaczego awersja do gejów wciąż wzrasta? Sam bym na to chciał znać odpowiedź. To przyszło samo. Nie jest to jakaś forma skrajnego widzimisię, bo ja tak akurat chcę, tylko siedzi to gdzieś głęboko w głowie. Może zna ktoś chirurga, który wyłyżeczkuje mi ze wspomnień mózg? Chętnie pójdę na zabieg, jeśli ten miałby coś zmienić.
Ale pisząc wprost - do odsunięcia się i zerwania wszystkich branżowych kontaktów i znajomości przyczynili się sami geje.
Fellow to targowisko ciał, wyścig szczurów o "lepszego" kutasa do obrobienia, czat internetowy to zdziczała kurwiarnia. Założyłem konto na Kumpello, ale widzę, że dominuje tam taki sam schemat "poznawania się od dupy strony" jak na Fellow. Poznani w inny sposób (np. poprzez bloga) też po jakimś czasie pokazują swoje prawdziwe twarze. Do czasu poznania w realu są mili, rozmowni, udają pomocnych, a jeśli już dojdzie to spotkania, to nerwowo miętolą w garści kondoma i myślą o wyjściu do łazienki lub samochodu. Odmowa seksu staje się przyczyną wyśmiania, obgadania i zerwania kontaktu. Małe podsumowanie - MNIE TAKIE PRAKTYKI NIE INTERESUJĄ!
I sprawa chyba najbardziej znacząca w tym wszystkim - myśli o moim ex, które tak często pojawiaja się we wpisach i w sumie decydują o całokształcie mojego świata. Tak - cholernie mi go brakuje! Pomimo 3 lat od rozstania nadal mnie ściska w gardle, a w momencie spoglądania na jego zdjęcie motyle unoszą mnie pod sufit (dobrze że okna są pozamykane). Ma on w sobie tysiąc cech, które mnie tak pociągały (pociągają) i tysiąc kolejnych, które były (są?) nam wspólne. Ktoś mi bliski przekonał się niedawno na własnej skórze o jego jednej cesze i może to nawet potwierdzić.
Mój dobry znajomy gej, który od lat jest w stałym związku, powiedział mi po jego odejściu: "Geje, szczególnie ci zagubieni, którzy odchodzą po jakimś czasie do kobiet, często po kilku latach wracają". Dlatego też czekam. I czekać będę.
Nie przeżyłbym tego, gdybym związał się z kimś, dałbym mu słowo, a w kilka miesięcy później wróciłby On. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wiadomo z powyższego, co bym zrobił, krzywdząc tym samym niewinną osobę, nie wspominając nawet w jakim rozdarciu sam bym się znalazł. Dlatego siedzę pod swoją miotłą i tylko cichutko piskam. Nic innego mi nie zostało.
piątek, 2 grudnia 2011
139.
Kazałem opitolić się na króciutko. Radykalnie za bardzo. Jestem sto razy szpetniejszy niż to ustawa przewiduje. Teraz to nawet menel z dworcowego śmietnika odwróci się do mnie plecami.
Przynajmniej nie będę miał zakusów na ponowne umawianie się z kimś...
Przynajmniej nie będę miał zakusów na ponowne umawianie się z kimś...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




